LIST PASTERSKI Metropolity Przemyskiego przed beatyfikacją Męczenników Salezjańskich na Niedzielę Dobrego Pasterza 2026
Drodzy Bracia i Siostry!
Wyznaliśmy przed chwilą słowami Psalmu: Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie. Jezus Chrystus, Zwycięzca śmierci i Dobry Pasterz, prowadzi nas po ścieżkach właściwych. Idzie przed nami, a my naśladując Go w miłości, która jest gotowa do najwyższych poświęceń, odnajdujemy właściwy kierunek i nadzieję, że u kresu tej drogi jest miejsce radości i odpoczynku, zielone pastwiska, przez które płyną orzeźwiające strumienie: Boży raj. Tę radość osiągnęli już nasi Bracia i Siostry, którzy wytrwali w wierze do końca. Teraz zaś, jako święci i błogosławieni, oczekują na nas w niebie i wspierają przed Bogiem modlitwą.
Dziś, w Niedzielę Dobrego Pasterza, chcę zapowiedzieć wydarzenie, które – jak ufam – pozwoli nam jeszcze głębiej poznać Chrystusa jako Dobrego Pasterza, który oddał życie za swoje owce. W sobotę, 6 czerwca 2026 r., w Krakowie, odbędzie się beatyfikacja Czcigodnych Sług Bożych: Jana Świerca, kapłana, oraz 8 Towarzyszy Męczenników ze zgromadzenia salezjańskiego. Kilku Męczenników z tego grona jest związanych z Archidiecezją Przemyską.
Pierwszy z nich to ks. Jan Świerc, który w latach 1923-1934 był proboszczem parafii pw. św. Józefa w Przemyślu. Drugi, ks. Ludwik Mroczek, od roku 1928 był alumnem przemyskiego seminarium duchownego, zaś 29 czerwca 1933 r. w archikatedrze przemyskiej przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Franciszka Bardy. Trzeci, ks. Włodzimierz Szembek, w latach 1907-1927 mieszkał w Pruchniku, gdzie zarządzał majątkiem matki. Ponadto, jeszcze dwaj Męczennicy z tego grona, ks. Ignacy Dobiasz i ks. Franciszek Miśko, przez dwa lata swojego kapłańskiego życia pracowali w Przemyślu. Wraz z powyższymi zostaną również beatyfikowani: ks. Ignacy Antonowicz, ks. Karol Gołda, ks. Franciszek Harazim i ks. Kazimierz Wojciechowski.
Świadectwo życia Czcigodnych Sług Bożych obejmuje najpierw ich drogę do kapłaństwa i wypełnianie kapłańskiej posługi. Rozeznawanie powołania przez ks. Włodzimierza Szembeka trwało bardzo długo, gdyż decyzję o wstąpieniu do zakonu podjął jako dojrzały mężczyzna, w wieku ponad czterdziestu lat. Z kolei Sługa Boży ks. Ludwik Mroczek rozpoczął przygotowanie do życia zakonnego i kapłaństwa jako szesnastoletni młodzieniec. Na ich przykładzie widzimy, że Bóg powołuje tych, których sam chce i kiedy chce, nigdy nie jest dla Niego ani za wcześnie, ani za późno – do pracy w swojej winnicy wzywa i wczesnym rankiem, i późnym popołudniem. Słudzy Boży odpowiedzieli na Chrystusowe zaproszenie do kapłaństwa na naszej ziemi, do niedawna tak bogatej w powołania. W obecnych czasach, hałaśliwych, wygodnych i zlaicyzowanych, o wiele trudniej jest usłyszeć i przyjąć Boże wezwanie. Dlatego dzisiaj i przez cały tydzień módlmy się wytrwale i ufnie o powołania kapłańskie i zakonne. Bardzo potrzebujemy kapłanów. Bez nich nie ma Najświętszej Ofiary – niezbędnego Pokarmu na drogę do nieba. Bez kapłanów nie ma sakramentu pokuty, gdzie możemy otrzymać Boże przebaczenie. Bez nich nie ma umocnienia w sakramencie chorych. Odkryjmy również na nowo, jak bardzo potrzeba nam zakonników, którzy – ślubując Bogu czystość, ubóstwo i posłuszeństwo – będą pokazywali, że codzienne życie Ewangelią jest możliwe i przynosi prawdziwą radość. Przykład nowych Błogosławionych niech motywuje nas wszystkich do modlitwy o nowych robotników na Boże żniwo, a tych, których Pan Bóg powołuje, niech zachęca do odwagi i wielkodusznego przyjęcia Jego woli. Możliwość poświęcenia swojego życia Bogu i ludziom w kapłaństwie lub życiu zakonnym jest wspaniałym darem Pana, danym najpierw samemu powołanemu, potem jego rodzinie, a w końcu wspólnocie Kościoła, której powołany będzie służyć. Niech radosna i ofiarna służba naszych kapłanów, wpatrzonych w przykład nowych Błogosławionych, będzie dla młodych i starszych znakiem, że warto być księdzem i zakonnikiem.
Oczekując na dzień beatyfikacji myślimy z wdzięcznością o różnorakiej posłudze naszych kapłanów. Część księży pełni z pasterską gorliwością, jak ks. Jan Świerc, posługę proboszczów i odpowiedzialnych za dzieła duszpasterskie. Inni, jak ks. Ludwik Mroczek, z oddaniem zajmują się katechezą oraz formacją dzieci i młodzieży. Jeszcze inni, kompetentnie i ofiarnie, podobnie do ks. Włodzimierza Szembeka, dbają o sprawy ekonomiczne i godziwe warunki materialne potrzebne do skutecznego prowadzenia duszpasterstwa. Módlmy się o to, aby w tej mnogości zadań i zajęć umacniała się jedność kapłańskiej wspólnoty. W perspektywie Chrystusowej Paschy lepiej rozumiemy, że kapłańska pracowitość, zapomnienie o sobie, ciche oddawanie życia za powierzone sobie owce w dziełach często niezauważalnych, o ile jest pokorne i ofiarne, skutecznie przyczynia się do wzrostu świętości całej wspólnoty Kościoła.
Sługa Boży ks. Włodzimierz Szembek jako wikariusz dobrowolnie oddał się w zbrodnicze ręce niemieckiego Gestapo, prosząc oprawców, aby to jego zabrano jako zakładnika, a nie podeszłego już w latach proboszcza. Ta decyzja ks. Włodzimierza doprowadziła do jego męczeńskiej śmierci w obozie koncentracyjnym. Wydarzenie to ukazuje, jak ważna jest troska kapłanów o siebie nawzajem, ich jedność w posłudze i wzajemna życzliwość. Dziękuję wszystkim kapłanom za tego rodzaju formę świadectwa. Istnieje tajemniczy związek pomiędzy życiem kapłanów a wiarą ich parafian i podopiecznych. Dlatego proszę wszystkich o modlitwę za kapłanów, zwłaszcza za tych, którzy dla Was pracują, a także wspieranie ich życzliwym słowem i wszelką pomocą, ponieważ od tego, jacy są i jak żyją, zależy nasza wiara oraz przyszłość wspólnoty Kościoła.
Sługa Boży ks. Włodzimierz Szembek, zanim rozeznał swoje powołanie kapłańskie, przez dwadzieścia lat pracował jako zarządca wielkiego majątku w okolicach Pruchnika. Dał się wtedy poznać jako sprawiedliwy pracodawca, mądry i pracowity gospodarz, roztropny jałmużnik oraz pobożny i pokorny parafianin. W częstych wówczas pożarach wspierał materiałami budowlanymi pogorzelców i zakładał straże pożarne, wyposażając je w odpowiedni sprzęt. Z dóbr, które miały być jego dziedzictwem, ufundował parafię i kościół w Kramarzówce. Wielokrotnie wspomagał sierocińce i przytułki dla ubogich. Jego życie i postępowanie w czasie zamieszkania w Pruchniku jest świadectwem, że także człowiek bardzo bogaty i wysoko postawiony w strukturach społecznych może zostać świętym. Uczy nas również właściwego korzystania z dóbr materialnych, które nie mogą przesłaniać Pana Boga i drugiego człowieka. Życie świeckie hrabiego Szembeka może być przykładem, jak chrześcijanin powinien funkcjonować w przestrzeni społecznej i ekonomicznej. Uczciwa praca i sprawiedliwe wynagradzanie pracowników, zapewnienie możliwości świętowania w niedzielę, szacunek dla godności człowieka i chrześcijanina to wartości tak bardzo potrzebne we współczesnym życiu społecznym. Ufamy, że wstawiennictwo nowych Błogosławionych pomoże w kształtowaniu właściwych relacji pomiędzy pracodawcami a zatrudnionymi.
Czcigodni Słudzy Boży poświęcili się dziełu wychowania dzieci i młodzieży w duchu św. Jana Bosko. Wszyscy troszczyli się ofiarnie nie tylko o to, by ich podopieczni zdobyli wiedzę i praktyczne umiejętności, ale także o to, aby przez posługę wychowawcy poznali miłość Boga i radość z życia według Jego woli. Środkiem do osiągnięcia tego celu, zgodnie z pedagogiką salezjańską, ma być nieustanne towarzyszenie podopiecznemu. W każdej formie działalności wychowawczej fundamentem jest głęboka i dojrzała relacja pomiędzy osobami. Gdy tę relację usiłuje się zniszczyć, traci się możliwość prowadzenia wychowanka do dojrzałości. Duży niepokój budzi dzisiejsze szerzenie obojętności i wrogości w rodzinach, szkołach i wszelkich instytucjach zajmujących się kształceniem i wychowaniem. Te destrukcyjne postawy powstają wskutek egoizmu, braku dojrzałości ludzkiej, a także napędzanej medialnie atmosfery przesiąkniętej podejrzliwością poprzez nagłaśnianie patologii. Niech przykład pracy wychowawczej Sług Bożych pobudzi do refleksji rodziców, nauczycieli, prawodawców oraz urzędników odpowiedzialnych za wychowanie.
Ukoronowaniem ziemskiego życia Czcigodnych Sług Bożych była męczeńska śmierć. Ten etap drogi najbardziej upodobnił ich do Zbawiciela, ponieważ został naznaczony krzyżem. Moc Pana, który ich powołał, objawiła się w niebywałej cierpliwości wobec zadawanych im cierpień. W godzinie męki obca im była nienawiść, zaś ich heroizm objawił się nie tylko w przebaczeniu swoim oprawcom, ale również w modlitwie za nich.
Wspomnienie okrucieństwa II wojny światowej jest dla nas wezwaniem do modlitwy o pokój na świecie. Współczesne wojny, trwające w wielu regionach świata, niosą śmierć i zniszczenie, przynoszą ból oraz cierpienie niewinnych. Wobec tylu ludzkich tragedii nie możemy pozostawać tylko na płaszczyźnie współczucia czy pomocy humanitarnej. Papież Leon XIV wraz z całym Kościołem zachęca do zawarcia pokoju na całym świecie. Przeżywany w Kościele Rok św. Franciszka inspiruje nas do wyrażenia gotowości, aby Bóg uczynił z nas narzędzia swojego pokoju. Wiemy, że jedyną drogą do niego jest zwycięski Krzyż Pana, dlatego trzeba trudu poszukiwania prawdy, umiejętności wymagania od siebie, gotowości do przebaczenia i cierpliwości. Życie w pokoju wymaga po prostu ofiary, bo jest on zawsze owocem Krzyża.
Wierzymy, że czcigodni Słudzy Boży już dostąpili pełni radości Pana. Otrzymali nagrodę obiecaną w Ewangelii ubogim, miłosiernym i cierpiącym prześladowanie dla sprawiedliwości. Niebawem będziemy nazywali ich błogosławionymi, czyli szczęśliwymi. Niech przykład ich życia oraz ich wstawiennictwo wyjedna nam wytrwałość w kroczeniu paschalną drogą błogosławieństw, za Chrystusem – Dobrym Pasterzem.
W oczekiwaniu na beatyfikację, z serca wszystkim błogosławię!
✠ Adam Szal
Arcybiskup Metropolita Przemyski
Przemyśl, 26 kwietnia 2026 r.
